Sprawozdanie z wielofunkcyjnej imprezy pracowniczej pod nazwą własną „Regaty żeglarskie Leśników”

Sprawozdanie z wielofunkcyjnej imprezy pracowniczej pod nazwą własną „Regaty żeglarskie Leśników”

W dniu 20.09.2025 roku na terenie Nadleśnictwa Kościerzyna, zgodnie z decyzją Nr 36/2025 Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, odbyły się kolejne Regaty żeglarskie Leśników o Puchar Dyrektora RDLP w Gdańsku. Tradycyjnie organizatorem imprezy było Nadleśnictwo Kościerzyna przy współudziale Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa oddział Gdańsk. Do rywalizacji na jeziorze Wdzydze zgłosiły się załogi z następujących jednostek organizacyjnych: Gdańsk, Kolbudy, RDLP, Rytel, Strzebielino, Szubin, Wejherowo. Zgodnie z instrukcją żeglugi rozegrano kilka biegów eliminacyjnych oraz bieg finałowy, który pozwolił wyłonić zwycięzców. Ostateczna klasyfikacja przedstawiała się następująco:

Miejsce 1 – Nadleśnictwo Kolbudy

Miejsce 2 – Nadleśnictwo Kościerzyna

Miejsce 3 – Nadleśnictwo Wejherowo

Po zakończeniu rywalizacji i wręczeniu nagród na terenie OW Largo odbyła się biesiada z szantowiskiem. W wydarzeniu wzięło udział ok 80 osób.

Tekst i zdj.: Kol. Jacek Borzyszkowski

 

Sprawozdanie z wyjazdu Gdańskiego Oddziału SITLiD do Czarnogóry w dniach 20-24.05.2025 r.

W dniach 20-24.05.2025 roku Gdański Oddział Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa wziął udział w wyjeździe do Czarnogóry poznać tamtejszą przepiękną przyrodę, kulturę i zwyczaje. Na lotnisku w Gdańsku spotkaliśmy się o 8:00 rano by już chwilę po 10:00 rozpocząć naszą podróż. Podgorica, w której wylądowaliśmy ok. 12:30 przywitała nas przepiękną pogodą i oczywiście widokami. Pierwszym przystankiem na naszej trasie zaraz po lunchu był malowniczo położony w górach Monastyr.

Po krótkim zwiedzaniu udaliśmy się w dalszą podróż autokarem przez góry Dormitor do miejsca naszego noclegu w Žabljaku. Jest to najwyżej położone miasto na Bałkanach. Klimat tu był znacznie chłodniejszy niż na wybrzeżu Czarnogóry. Jednak widoki rekompensowały dużo niższą temperaturę.

Drugiego dnia naszego wyjazdu (21.05.2025 r.) od razu po śniadaniu udaliśmy się na dwugodzinny rafting rzeką Tara z krystalicznie czystą wodą. Spływ był pełen pozytywnych emocji, przepięknych widoków i delikatnej adrenaliny.

Po przerwie obiadowej z widokiem na kanion rzeki Tary pojechaliśmy w kierunku mostu Durdevića, gdzie chętni jeszcze większej ilości adrenaliny przejechali przez kanion na tyrolce. Wysokość przejazdu to ponad 170 metrów od dna kanionu.

Dalszą częścią tego aktywnego dnia był przejazd do malowniczo położonego w górach Durmitor Jeziora Czarnego. Około 1,5 h godzinny spacer wokół jeziora zachwycał przepięknym widokiem. Lazurowa woda jeziora na tle gór i bujnej przyrody podobała się każdemu z uczestników wyprawy.

Na zakończenie dnia w ramach kolacji i dalszego obcowania z czarnogórska przyrodą w ramach kolacji odbyło się ognisko.

Trzeci dzień (22.05.2025 r.) zaraz po śniadaniu zaczęliśmy od zjazdu z gór w stronę wybrzeża. Około 12:00 rozpoczęliśmy rejs z lokalnym kapitanem po największym jeziorze położonym na Półwyspie Bałkańskim czyli jeziorze Szkoderskim. Jezioro znajduje się w Parku Narodowym o tej samej nazwie. Był to kolejny dzień pełen przepięknych widoków i bliskości natury. Miejsce te słynie z ogromnej ilości ptaków, które towarzyszyły nam podczas całego rejsu.

Po dopłynięciu do Godinje Beach udaliśmy się w około godzinna wędrówkę do okolicznej wioski gdzie czekała na nas uczta składająca się z lokalnych przysmaków i trunków.

Wróciliśmy na plaże by skorzystaliśmy z kąpieli w jeziorze Szkoderskim i udaliśmy się łódkami w drogę powrotną. Następnie pojechaliśmy na miejsce noclegu czyli do Budvy.

Czwarty dzień (23.05.2025 r.) spędziliśmy w towarzystwie lokalnej przewodniczki. Na początku dnia zwiedzieliśmy luksusową marinę w Tivacie.

Kolejnym punktem zwiedzania było małe miasteczko w zatoce kotorskiej – Perest. Chętni udali się także na krótki rejs z Perestu do sztucznej wysepki na Adriatyku czyli Wyspy Matki Boskiej na skale by zwiedzić postawiony tam kościół o tej samej nazwie.

Z Perestu pojechaliśmy do portowego miasta Kotor. Zdecydowanie jedno z najbardziej obleganych turystycznie miejsc w Czarnogórze. Duża ilość turystów jest tu jednak uzasadniona, architektura Kotoru jest na pewno jedyna w swoim rodzaju i warta zobaczenia. Ponadto jest to jedno z najbardziej zachowanych średniowiecznych miast w południowo-wschodniej Europie.

Po powrocie do Budvy czekała na nas kolacja z muzyka na żywo, a po niej dla chętnych nocne zwiedzanie starego miasta.

Ostatniego dnia naszego wyjazdu (24.05.2025 r.) Czarnogóra przywitała nas przepięknym słońcem co zachęciło do plażowania i kąpieli w morzu Adriatyckim. Zwiedziliśmy także tym razem w świetle dziennym Budvę.

Około godziny 14:00 zaczęła się nasza podróż powrotna do domu. Naładowani energią słoneczną, zachwyceniu pięknem przyrody i architektury Czarnogóry ok. 19:00 wylądowaliśmy na lotnisku w Gdańsku.

Tekst: Kol. Małgorzata Hoppe

TARGI LEŚNE KWE Expo w Schwarzenborn (Niemcy/Hesja) największym na świecie wydarzeniem demonstracyjnym i pokazowym branży leśnej w 2024 r.

Uczestnicy:

33 osoby z RDLP w Gdańsku oraz nadleśnictw (członkowie SITLiD)

Tematyka targów:

Tematyka targów, ekspozycji, konferencji skupiona wokół przyjaznego dla środowiska wykorzystania technologii, produkcji energii, łańcuchów logistycznych i ochrony lasów ze szczególnym uwzględnieniem pokazów terenowych w skali naturalnej i w rzeczywistych warunkach terenowych.

Tematyka podzielona na następujące grupy merytoryczne:

• PODĄŻAJ ZA DREWNEM

– śledzenie w łańcuchu dostaw drewna

ZINTEGROWANE ZARZĄDZANIE POŻARAMI LASÓW

– przed – w trakcie – po pożarze lasu

• LASY – OWADY – SZKODY

– grupy szkodników owadów, monitorowanie, zapobieganie i kontrola

• CAMPUSFORST – BADACZE DLA LASU

– prezentacja nauk o leśnictwie

Celem wyjazdu było zapoznanie się z obowiązującymi światowymi trendami w gospodarce leśnej, zwiększenie innowacyjności oraz rozwój jednostek organizacyjnych RDLP w Gdańsku w oparciu o nowoczesne i proekologiczne technologie.

Opis merytoryczny wyjazdu:

W dniach 19-20 czerwiec 2024 roku uczestnicy wyjazdu brali udział w wydarzeniach przygotowanych na okoliczność targów leśnych. Były

to setki ekspozycji stałych prezentujących sprzęt, narzędzia, maszyny, oprogramowanie itp. w zakresie leśnictwa oraz szeroko pojętych prac leśnych. Stoiska wystawców prezentowały możliwie najszerszy wachlarz zagadnień merytorycznych z zakresu hodowli i ochrony lasu, pozyskania drewna oraz jego użytkowania. Ponadto dostrzec można było stanowiska związane z ochroną przeciwpożarową lasu, środkami ochrony osobistej pracowników terenowych, wyposażeniem maszyn, utrzymaniem dróg oraz wieloma innymi dziedzinami. Jednocześnie uczestnicy targów mogli zapoznać się z możliwościami technicznymi i praktycznymi prezentowanego sprzętu bezpośrednio w środowisku na licznych pozycjach terenowych zorganizowanych w lesie wokół centrum targów.

Powierzchnie robocze udostępnione zostały zwiedzającym podczas przygotowanych objazdów terenowych z podziałem na zakresy tematyczne prezentowanych prac: pozyskanie i zrywka drewna, przygotowanie gleby pod odnowienia, sadzenie z wykorzystaniem maszyn i urządzeń wielooperacyjnych, zabezpieczenie sadzonek i upraw z wykorzystaniem materiałów biodegradowalnych, skaning laserowy, wykorzystanie fotogrametrii w leśnictwie, wykorzystanie bezzałogowych statków powietrznych w inwentaryzacji zasobów oraz w realizacji prac leśnych.

Ciekawym tematem wzbudzającym duże zainteresowanie były małe kompaktowe maszyny do pracy na trudnych terenach sterowanych radiowo z bezpiecznej odległości przez wykwalifikowanego operatora. Rozwiązywało to problem bezpieczeństwa, nadmiernego hałasu i wibracji. Wykorzystanie małych silników spalinowych napędzających pompy hydrauliczne pozwala na zagregowanie maszyny z mulczerem, wykaszarką bijakową, kafarem do zabijania słupków grodzeniowych, jak i nawet głowicą kasetową pozwalającą na sadzenie sadzonek z zakrytym systemem korzeniowym.

Doskonałym kontrastem dla tych urządzeń były maszyny pozyskaniowe o budzących uznanie rozmiarach oraz zasięgach ich żurawi. Harwestery z ogromnymi głowicami tnąco-manipulacyjnymi oraz samopoziomującymi się kabinami, koparki z głowicami ścinkowymi, klembanki do zrywki półpodwieszonej, maszyny na niezależnym podwoziu, w którym każde koło napędzane jest oddzielnie. Rozwiązania te pozawalają na pracę w warunkach o dużym nachyleniu na terenach górskich czy też wyżynnych.

Zaskakującym akcentem zwiedzania stoisk były zaprezentowane możliwości wykorzystania bezzałogowych statków powietrznych, a szczególnie dronów w leśnictwie. Lekkie drony wyposażone w kamerę termowizyjną doskonale wspierają prace jednostek gaśniczych w lokalizacji pożarzysk celem ich wykrywania i gaszenia. Z kolei większe drony wyposażone w specjalne zasobniki do nasion gatunków drzewiastych służą do odnawiania siewem powierzchni leśnych w trudno dostępnych miejscach oraz terenach poklęskowych. Przykłady te doskonale wskazują jak rozwój technologii zastępuje pracę rąk ludzkich w najcięższych warunkach.

Nielicznie niestety na targach reprezentowane były firmy przedstawiające technologie w zakresie utwardzania i ochrony dróg leśnych podczas prac gospodarczych. Proponowane rozwiązania dotyczyły głównie utwardzania i ulepszania nawierzchni dróg leśnych w za pomocą m.in. cementu oraz innych proekologicznych komponentów. Na targach stwierdziliśmy brak rozwiązań bardziej innowacyjnych np. tymczasowe drogi modułowe, lekkie, mobilne panele drogowe.

Należy podkreślić, że znacząca część expo dotyczyła technologii pozyskania i transportu drewna z staniem coraz bardzie proekologicznych rozwiązań. Ciągle elementem ważnym na targach jest kwestia przerobu drewna opałowego zarówno w warunkach domów jednorodzinnych jak również przerobu masowego.

Kolejnym elementem, może najczęściej reprezentowanym przez firmy to jest kwestia zabezpieczenia osobistego i BHP osób wykonujących prace leśne. Innowacyjność w tym zakresie wyróżniała się pośród pozostałych prezentowanych branży.

Targi były okazją aby obejrzeć również cały wachlarz egzoszkieletów, czyli urządzenia noszone na zewnątrz ciała w celu wspierania/łagodzenia napięcia określonych grup mięśni. Wybór egzoszkieletu powinien opierać się na rejonie ciała, który ma być przede wszystkim odciążany, stosowanej metodzie pracy oraz uwzględnieniu bezpieczeństwa pracy. Kwestia bezpieczeństwa pracownika leśnego we wszystkich pracach leśnych stanowił znaczący element ekspozycji zarówno w pozyskaniu drewna jak również w jego pielęgnacji.

Ważnym elementem na który uczestnicy targów zwrócili uwagę to fakt, że wszystkie przedmioty stosowane do zabezpieczenia lasu tj.: osłonki, ogrodzenia, oznaczenia leśne itp. projektowane są dzisiaj z materiałów biodegradowalnych na bazie drewna i jego półproduktów. Ogólny trend odejścia od stosowania elementów plastikowych jest bardzo zauważalny.

Na targach prezentowane były również systemy kontroli prac w leśnictwie tj. np.: fotooptyczny pomiar surowca drzewnego, kontrola stanu zdrowotnego drzewostanów za pomocą interpretacji zdjęć satelitarnych lub lotniczych (w tym BSP). Powyższe narzędzia znalazły również uzasadnienie w rozwiązaniach dotyczących inwentaryzacji zasobów drzewnych w tym również z wykorzystaniem skaningu laserowego.

Na uwagę zasługują również stoiska dotyczące certyfikacji usług leśnych na różnym poziomie wymagań dotyczącym m.in.: BHP.

Na koniec myślę należy podkreślić fakt, że większość nowych prezentowanych rozwiązań w zakresie pielęgnowania lasu oparta jest na technologii maszyn napędzanych silnikami elektrycznymi i zasilanych bateriami. Ma to znaczenie w zakresie ekologizacji prac, emitowaniu hałasu oraz zanieczyszczeń do środowiska.

Dni 18 oraz 21 czerwca wykorzystano na dojazd i powrót z wydarzenia.

Tekst i zdjęcia: Kol. Marcin Naderza

Jordania 2023

JORDAŃSKA PRZYGODA 2023

Urlop w listopadzie czy to naprawdę dobry pomysł? Z pewnością, gdy letnie temperatury odchodzą w zapomnienie, a dni stają się coraz krótsze, babie lato zastępuje ponura jesienna aura, marzymy o dużej dawce witaminy D, na którą będzie prawdopodobnie trzeba poczekać do najbliższej wiosny. W takiej sytuacji trafne wydaje się stwierdzenie:

                               Przestań narzekać, na co nie masz rady,

                             Lecz szukaj rady w tym na co narzekasz

Z tej jesiennej aury zostali szczęśliwie wybawieni członkowie gdańskiego oddziału SITLiD, którzy w dniach 5-10 listopada 2023 roku udali się do Jordanii z biurem podróży Barents. Siedemnastoosobowa grupa leśników miała okazję zwiedzić Królestwo Jordanii, położone na Bliskim Wschodzie, na Półwyspie Arabskim. Kraj graniczący z Izraelem, Syrią, Irakiem i Arabią Saudyjską.

W tą długą podróż wyruszyliśmy z Pomorza najpierw do stolicy Wielkopolski, skąd odbyliśmy lot do  Jordanii. Trudy podróży, której odległość z Poznania do Ammanu wynosiła 2777 km, zostały zrekompensowane bogatym programem wycieczki.

W dniu przylotu do Ammanu należało przestawić zegarki o dwie godziny do przodu. Zastaliśmy Amman nocą, w blasku świateł i przyjemnej temperaturze, która nakazywała schować nasze ciepłe kurtki głęboko w bagażu. Po zakwaterowaniu w hotelu chętne osoby udały się na krótki spacer i herbatę.

Amman za dnia, to wyzwanie czekające na uczestników kolejnego dnia. Różnicę temperaturową poczuliśmy już w nocy, lecz błękitne niebo i pełne słońce uświadczyło nas w przekonaniu, że średnia temperatura powietrza w listopadzie wynosi tam 26°C. Z butelką wody i nakryciem głowy czekała nas aklimatyzacja do lokalnych warunków.

 Najpierw udaliśmy się do cytadeli usytuowanej na wzgórzu Jebel Al Qala’a, z której roztaczał się widok na panoramę Ammanu. Bogata historia stolicy Jordanii, której pierwsze wzmianki sięgają Starego Testamentu była miejscem licznych wojennych podbojów. Władali tutaj Ammonici, Asyryjczycy, Babilończycy oraz Rzymianie. Mieliśmy okazję podziwiać Świątynię Herkulesa, po której zachowało się kilka kolumn oraz ruiny Pałacu Ummajadów datowane na VIII wiek. W Muzeum Archeologicznym Jordanu obejrzeliśmy wystawę eksponatów znalezionych na wzgórzu.

 

                                                                                   Citadel Amman (fot.Edyta Pawlikowska)   

                                                                                   Citadel Amman (Fot. Iga Konkol)

 

                                                                                 Citadel Amman (Fot. Iga Konkol)                                                                                                               

                                                                                   Citadel Amman (Fot. Iga Konkol)

                                                                    Citadel Amman (Fot. Iga Konkol)

                                                                                      Citadel Amman (fot. Katarzyna Mruk)

Następnie wyruszyliśmy w drogę do Teatru Rzymskiego, który dostrzegliśmy już z cytadeli. Teatr Rzymski pochodzący z II wieku mógł pomieścić nawet 6000 widzów. Od naszego przewodnika dowiedzieliśmy się, że teatr odznaczał się doskonałą akustyką, co sprawdzali na miejscu nasi koledzy.

                                                                                   Teatr Rzymski w Ammanie (fot. Edyta Pawlikowska )

 

Z części historycznej miasta przenieśliśmy się do tej, w której tętni życie, czyli na bliskowschodni bazar, gdzie mnogość kolorowych owoców, mieszanek przypraw, słodkości skłoniła nas do zakupów i kosztowania lokalnych specjałów.

                                                                                            Lancz w Ammanie (fot. A. Legutko)

Piękne zapachy wyostrzyły nasze zmysły i nadeszła ochota na smakowanie tradycyjnych jordańskich przysmaków. Określeniem mezze, nazywane są miseczki z przekąskami z humusem (pasta z ciecierzycy), mutabal (pasta z bakłażana), sałatka, pikle, do których podawany jest arabski chleb pita. Zdecydowanie zaskoczyło nas spożywanie posiłków bez sztućców i talerzy.

Ostatnie spojrzenie na zróżnicowane architektonicznie miasto  i udajemy się w dalszą drogę nad Morze Martwe. Zatrzymujemy się w miejscu, gdzie osiągamy poziom morza, dalej czeka nas już tylko wielka depresja. Zasłużony relaks po trudach podróżowania oraz obietnica odmłodzenia przynajmniej o 10 lat kusi żeńską część ekipy o sowite smarowanie ciała błotem z Morza Martwego i zażywanie słonych kąpieli. Zwieńczeniem drugiego dnia wycieczki jest pyszna kolacja.

Zaprawionym w bojach uczestnikom niestraszny jest kolejny dzień zwiedzania jakże sławnego zakątka Jordanii, jakim jest Petra. Wygodny dress code, obowiązkowy krem z filtrem pozwolił przetrwać znoje zaplanowanego trekkingu śladami Królestwa Nabatejczyków. Petra znajduje się w południowo-zachodniej Jordanii. Położona jest w skalnej dolinie, do której prowadzi  jedna wąska droga wśród skał – wąwóz As-Sik. Podczas spaceru podziwialiśmy niezwykłe budowle wykute w skałach z piękną wielobarwną kolorystyką. Miejsce, które w przeszłości znajdowało się na skrzyżowaniu szlaków handlowych bogaciło się i odznaczało zdobionymi budowlami. Petra jest miejscem przyciągającym turystów ze względu na fakt, że znajduje się na liście światowego dziedzictwa Unesco, a od 2007 roku jest również na liście siedmiu nowych cudów świata. Jednym z najbardziej spektakularnych budowli tego miasta, które mogliśmy podziwiać jest duży teatr oraz Al-Chazna zwana przez beduinów Skarbcem Faraona o szerokości 25 m i wysokości fasady 40m.

                                                                                        Skarbiec Faraona (fot. Anna Legutko )

Po wysiłku dla dzielnych piechurów na kolację została zaplanowana narodowa potrawa jordańska-mansaf. Danie to serwuje się podczas szczególnych okazji. Jagnięcinę przygotowuje się w sosie z jogurtu lub kwaśnej śmietany. Potrawa została podana z ryżem i prażonymi migdałami.

Dzień czwarty naszego pobytu został zaplanowany równie intensywnie jak poprzedni. Tym razem celem naszej tułaczki była Mała Petra, która została zbudowana dla handlarzy przechodzących przez Jedwabny Szlak. Mieliśmy możliwość obejrzenia pozostałości po malowidłach na ścianach zamieszkiwanych w przeszłości przez nabatejczyków. Kolejnym punktem zawartym w programie był trekking prowadzący do klasztoru Ad-Dajr. Trasa prowadziła przez półki skalne do jednej z największych atrakcji skalnego miasta, największej struktury Petry o wysokości 47 m i szerokości 48 m. Po wyczerpującej wspinaczce czekało nas zejście w dół, do już nam znanego wąwozu As-Sik i dokonanie ostatniego spojrzenia na to piękne miejsce.

                                                                            Petra Skarbiec (fot. Anna Legutko)

                                                                           Wejście do Petry (fot. Małgorzata Jopek)

Ostatni dzień pobytu w Petrze pozwolił uczestnikom wyjazdu zajrzeć do domowego zacisza beduińskiej rodziny, która zaprosiła nas na wspólny posiłek. Serdeczna i ciepła gospodyni ugościła nas po królewsku.

                                                                        Kolacja u miejscowej rodziny (fot. Anna Legutko)

Wspaniałe miejsce czas opuścić i dalej realizować program wyjazdu. Emocje, jakimi Ania-nasza pilotka rozgrzewała wyobrażenia o tym, co miało się wydarzyć w najbliższych godzinach, był film przesłany na naszą grupę WhatsApp, w którym zobrazowano instrukcję wsiadania na wielbłąda. Z tymi myślami podążyliśmy w kierunku pustyni Wadi Rum. Po tym zaliczonym szkoleniu teoretycznym pozostało nam zdać egzamin praktyczny. Rozpoczęliśmy w wiosce Wadi Rum od wyboru wielbłąda według własnych upodobań. Wystartowaliśmy i bez większych strat
w ludziach zaczęliśmy przemierzać pustynny krajobraz. Wydawało się nam, że będzie to miejsce spokojne, bez hałasu, a tu wręcz przeciwnie ruch turystyczny był w pełni. Gdy już wszyscy zaprzyjaźniliśmy się ze swoimi zwierzakami czas był na to, aby się rozstać i przesiąść się do samochodów, które wiozły nas w głąb pustyni.

Piękny krajobraz obfitował w liczne pamiątkowe zdjęcia. Jednej z naszych koleżanek udało się skorzystać ze sportów zimowych i zjechać na desce snowboardowej z góry piachu. Przed zachodem słońca dotarliśmy do naszego obozowiska, w którym był zaplanowany nocleg.

Ostatnia wspólna kolacja obfitowała w niespodzianki. Głównym daniem wieczoru był zarb, czyli danie z pieczonego kurczaka, ziemniaków i warzyw. Zarb piecze się w wykopanym dole w specjalnym piętrowym grillu, na którym na górze rozkłada się ziemniaki i warzywa, a na dolnym kawałki kurczaka. Całość zamyka się od góry pokrywą, zakrywa kocem i zasypuje piachem. Zanim udaliśmy się na spoczynek do namiotów można było poobserwować pięknie rozgwieżdżone niebo.

To już jest koniec, nieubłagalnie nadszedł dzień powrotu do domu. Kierując się w stronę lotniska zatrzymaliśmy się na Górze Nebo, znajdującej się w zachodniej Jordanii. W tym miejscu według przekazów biblijny Mojżesz miał zobaczyć Ziemię Obiecaną. Po zwiedzeniu sanktuarium udaliśmy się do miasteczka Madaba, w którym zwiedziliśmy cerkiew Św. Jerzego i w niej umieszczoną mozaikę przedstawiającą mapę Bliskiego Wschodu.

Wspaniała atmosfera, świetnie wypełniony czas pozwolił nam na poznanie odległej Jordanii. Oczywiście na tak pozytywne odczucia ma wpływ świetna organizacja i przygotowanie naszych pilotów Ani i Sergiusa oraz przewodnika Nassr Abdalla, który już na zawsze będzie się nam kojarzył ze słowem „jala, jala” co w wolnym tłumaczeniu oznacza idziemy. Oczywiście podziękowania kierujemy również naszemu kierownikowi wyprawy koledze Januszowi.

 

 

Hej przygodo (fot. Małgorzata Jopek )

Opracowanie:

Tekst: Katarzyna Czajka, Opracowanie graficzne: Ewa Dittmer

Album – autor Bartłomiej Owczarek

Jordańska przygoda2

Sprawozdanie z wyjazdu techniczno-studyjnego SITLiD Oddział w gdańsku na Południowe Morawy w terminie 15-20 października 2022 r.

Wstęp: Dlaczego Czechy?
Jak pisał Mariusz Szczygieł, Czechów wymyślono, by wprawiać Polaków w dobry nastrój. My dodajemy: wymyślono ich też po to, by pokazać leśnikom, jak harmonijnie łączyć intensywną gospodarkę rolną (winiarstwo) z ochroną unikalnych ekosystemów. Wyjazd był formą podziękowania dla ekipy zaangażowanej w XXIV Krajowy Zjazd SITLiD, ale stał się przede wszystkim intensywnym kursem „czytania krajobrazu”.

Dzień 1-2: Od gdańskich borów do morawskich dębów
Podróż z Gdańska do Brna stanowiła interesujący transekt klimatyczny. Przeskok z wilgotnego Pomorza,w stronę cieplejszej Kotliny Panońskiej pozwolił na natychmiastową obserwację zmian w fenologii i składzie gatunkowym drzewostanów.
• Analiza dendrologiczna i stres abiotyczny: Spacerując po zboczach wzgórza Špilberk oraz w historycznym parku Denisowe Sady, skupiliśmy się na kondycji zdrowotnej drzewostanów miejskich. Analizowaliśmy wpływ wysokich temperatur i ograniczonej retencji na gatunki takie jak dąb bezszypułkowy czy klon polny. Obserwowaliśmy czeskie techniki pielęgnacji starodrzewu w warunkach silnej antropopresji, co jest kluczowe dla zachowania trwałości lasów miejskich w suchszym niż pomorski klimacie.

• Wieczorna integracja: Wizyta w kultowym browarze „Pegas” oraz degustacja w barze „Na stojaka” pozwoliły nam poczuć autentyczny klimat Brna. Przy kuflu rzemieślniczego piwa, w swobodnej atmosferze, mieliśmy okazję do kuluarowych rozmów, na które często brakuje czasu w codziennej pracy. Był to idealny moment na wymianę poglądów o kondycji polskiego leśnictwa i podsumowanie wspólnych działań przy organizacji zjazdu w Kistowie.

Dzień 3: Zioła, zakony i mikroklimat dla dębu
W Čejkovicach zeszliśmy do historycznych piwnic Templariuszy. Z punktu widzenia technicznego, to fascynujące laboratorium mikroklimatologii.
• Surowiec drzewny w winiarstwie: Skupiliśmy się na analizie dębowych kadzi i beczek (typu barrique). Dla technika drzewnictwa to lekcja o tym, jak stabilna temperatura i wysoka
wilgotność piwnic minimalizują parowanie (tzw. „danina dla aniołów”) oraz jak odpowiednio wyselekcjonowane drewno dębowe (Quercus petraea i Quercus robur) oddaje taniny do roztworu, uszlachetniając produkt końcowy. To praktyczny pokaz trwałości drewna w warunkach stałej wilgotności.

• Fitoterapia i botanika:  Wizyta w firmie Sonnentor pozwoliła nam przyjrzeć się uprawom ziół i roślin leczniczych. Jako przyrodnicy doceniliśmy model rolnictwa ekologicznego, który nie wyjaławia gleby i współgra z otaczającymi go pasami zadrzewień, co jest kluczowe dla ochrony lokalnej entomofauny (owadów zapylających).

Dzień 4: „Ogrody Europy” – Inżynieria krajobrazu na wielką skalę
Zespół Lednice-Valtice (UNESCO) to dla nas przede wszystkim potężny kompleks leśno-parkowy.
Analiza dendrologiczna: Podziwialiśmy monumentalne dęby i egzotyczne gatunki introdukowane w dolinie rzeki Dyje. Analizowaliśmy systemy wodne parku – genialny przykład historycznej retencji, która do dziś utrzymuje te lasy w doskonałej kondycji.

• Etnografia i Gospodarka Przestrzenna: Wieczór we Vrbicach był okazją do analizy unikalnego układu antropogenicznych form terenu. Piwnice winiarskie, wydrążone w siedmiu poziomach w litej skale piaskowcowej, to przykład doskonałego wykorzystania lokalnej geologii do celów magazynowych. Wymiana doświadczeń z lokalnymi gospodarzami pozwoliła nam poznać strukturę własnościową morawskich gruntów oraz systemy agroforestry (współistnienia upraw rolnych z zadrzewieniami liniowymi), które skutecznie ograniczają erozję wietrzną na pofalowanym terenie Moraw. Muzyka cymbałowa stanowiła jedynie tło dla dyskusji o zachowaniu lokalnego dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego.

Dzień 5: Aktywność w sercu ekosystemu – Podyje i Znojmo
Dzień ten poświęciliśmy na szczegółową analizę ekosystemów dolin rzecznych oraz dynamiki fauny i flory w warunkach kserotermicznych. Wycieczka rowerowa przez Park Narodowy Podyje (najmniejszy, ale niezwykle cenny przyrodniczo park Czech) pozwoliła nam na obserwację kanionu rzeki Dyje w przekroju pionowym i poziomym.

Sukcesja i adaptacja klimatyczna: Skupiliśmy się na analizie roślinności kserotermicznej (ciepłolubnej), w tym rzadkich zbiorowisk murawowych i dąbrów świetlistych. Obserwacja gatunków takich jak dąb omszony czy specyficzne mchy i porosty naskalne dała nam obraz tego, jak mogą wyglądać procesy sukcesyjne w Polsce Północnej w obliczu postępującego ocieplenia klimatu i chronicznych deficytów wody.

• Zintegrowana gospodarka turystyczno-łowiecka: Analizowaliśmy czeski model udostępniania lasu. Szczególną uwagę poświęciliśmy infrastrukturze turystycznej (szlaki, punkty widokowe), która mimo dużego obciążenia ruchem, skutecznie kanalizuje obecność człowieka. Pozwala to na zachowanie ostoi zwierzyny (m.in. jelenia europejskiego i rzadkich gatunków ptaków drapieżnych) oraz utrzymanie korytarzy ekologicznych w nienaruszonym stanie. Dyskutowaliśmy o możliwościach implementacji podobnych rozwiązań w naszych nadleśnictwach o wysokiej presji rekreacyjnej.

Dzień 6: Geologia krasu i rewitalizacja
Ostatni dzień wyjazdu był intensywną lekcją z zakresu geologii, hydrologii oraz rekultywacji terenów zdegradowanych.
• Geomorfologia i hydrologia leśna: Wizyta w Morawskim Krasie (Jaskinia Punkvy, przepaść Macocha) pozwoliła nam zrozumieć procesy krasowienia i ich wpływ na obieg wodyw zlewniach leśnych. Analizowaliśmy, jak skomplikowane systemy jaskiń i podziemnych rzek kształtują wilgotność podłoża, co ma bezpośrednie przełożenie na kondycję systemów korzeniowych drzewostanów rosnących powyżej. To fundamentalna wiedza w kontekście ochrony wód podziemnych w lasach.
Rewitalizacja i sukcesja antropogeniczna: Wizyta w Dolních Vítkovicach w Ostrawie stała się punktem wyjścia do rozmów o technicznych aspektach rekultywacji. Obserwowaliśmy, jak na terenach dawnego hutnictwa i górnictwa wprowadza się zieleń wysoką i jak przebiega naturalne wkraczanie roślinności na tereny przekształcone przemysłowo. Dla leśników to cenna lekcja o trwałości procesów przyrodniczych i metodach przywracania wartości biologicznej gruntom zdewastowanym przez człowieka.

Wnioski końcowe:
Wyjazd techniczny na Morawy potwierdził, że bezpośrednia obserwacja gospodarki leśnej w innych regionach Europy jest niezbędnym elementem rozwoju zawodowego. Z wyjazdu płyną następujące wnioski:
• Wspólne wyzwania klimatyczne: Problemy z narastającą suszą, presją jemioły oraz koniecznością przebudowy składu gatunkowego drzewostanów są tożsame dla całej Europy Środkowej. Doświadczenia czeskie w walce ze stepowieniem siedlisk są bezpośrednio
przydatne w warunkach polskich.
• Kluczowa rola integracji: Nieformalna wymiana doświadczeń podczas wizyt w browarach i winiarniach pozwoliła na zbudowanie trwałych relacji zawodowych i społecznych,
niemożliwych do wypracowania w warunkach biurowych. Silne więzi między członkami są fundamentem sprawnego działania gdańskiego oddziału SITLiD.
• Modelowe łączenie funkcji lasu: Południowe Morawy stanowią wzór w zakresie integrowania intensywnej gospodarki rolno-leśnej z nowoczesną ochroną przyrody i masową turystyką kwalifikowaną, przy jednoczesnym zachowaniu trwałości ekosystemów.

tekst: Kol. Karol Skonieczny

TURNIEJ PIŁKI SIATKOWEJ LEŚNIKÓW

W dniu 09.10.2021r. na terenie Starogardzkiego  Ośrodka Sportu i Rekreacji został rozegrany turniej siatkarski „O Puchar Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku”. W turnieju uczestniczyło 10 drużyn, reprezentujące nadleśnictwa naszej dyrekcji (CHOCZEWO, KALISKA, KOLBUDY, KOŚCIERZYNA, KWIDZYN, LĘBORK, LIPUSZ, LUBICHOWO, RDLP, STAROGARD). W skład drużyn wchodzili nie tylko pracownicy regionalnej dyrekcji, ale również członkowie naszego oddziału SITLiD nie będący   pracownikami LP . Przyjęto formułę rozegrania całego turnieju w ciągu jednego dnia.   Turniej rozpoczął się losowaniem grup o godz. 8.45 a zakończył oficjalnym rozdaniem pucharów, medali i nagród o godz. 16.00. Wygrała  drużyna z nadleśnictwa Kaliska. Wielką niespodzianką okazał się występ drużyny RDLP Gdańsk, która dzielnie stawiała opór w finale niezniszczalnym Kaliskom. Mimo heroicznej walki, ostatecznie przegrali i zdobyli tytuł wicemistrza rozgrywek. Podobnie jak drużyna z RDLP, swoje najwyższe miejsce osiągnęła drużyna z nadleśnictwa Kwidzyn, zajmując trzecie miejsce na podium. Na mecze finałowe dotarli: Pan Paweł Januschewski Zastępca Dyrektora ds. Gospodarki Leśnej w Gdańsku reprezentujący Pana Dyrektora RDLP w Gdańsku Pana Bartłomieja Obajtka oraz Pan  Janusz Mikoś Przewodniczący Oddziału SITLiD w Gdańsku, którzy wraz z Panem Maciejem Robertem Nadleśniczym Nadleśnictwa Starogard i Andrzejem Przewłockim Nadleśniczym Nadleśnictwa Kaliska uświetnili ceremonię zakończenia zawodów. Cieszy fakt dużego zainteresowania kibiców tym turniejem. Należy mieć nadzieję, że do rozgrywek w następnych latach dołączą pozostałe nadleśnictwa. W wyniku rozegrania całego turnieju został wyłoniony głosami sędziów MVP zawodów, którym został kolega Paweł Narloch z nadleśnictwa Kaliska.   Po całodniowym  zmaganiu uczestnicy oraz kibice (rodziny, przyjaciele około 120 osób) udali się na zasłużony posiłek regeneracyjny do wiaty leśnej w Szpęgawsku.

tekst i zdj.: Kol. Grzegorz Pięta



 

 

SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU TECHNICZNEGO NA AZORY- 2021 r.

AZORY CZY TO RAJ DLA LEŚNIKÓW?

Nazywane często „europejskimi Hawajami”  lub najbardziej zielonymi wyspami – Azory, to archipelag dziewięciu wulkanicznych wysp, leżących na środku Atlantyku, wysuniętych najbardziej na zachód w całej Europie i należących do Portugalii. Ten wciąż stosunkowo nieodkryty kierunek znajduje się około 1500 km od wybrzeży Półwyspu Iberyjskiego i jest zaliczany do Makaronezji.

Archipelag nazwę swą wziął najprawdopodobniej od jastrzębi, które w języku portugalskim brzmią „Açores”. To właśnie te zwierzęta podobno widzieli pierwsi zdobywcy. Pomimo iż  w praktyce  okazały się one myszołowami,  nazwa i symbol na fladze pozostały.

Istnieje również druga wersja pochodzenia nazwy sugerująca, że  wywodzi się ona od portugalskiego słowa „azures”, oznaczającego po prostu kolor niebieski.

POCZĄTKI PODRÓŻY

Wyjazd zorganizowany został dla członków Oddziału Gdańskiego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa, pod przewodnictwem Kolegi Janusza Mikosia.

Podróż trwającą od 10 do 18 września 2021 r. rozpoczęliśmy na lotnisku w Warszawie. Wszyscy w cudownych nastrojach po sprawnej odprawie wylecieliśmy do Lizbony, gdzie dotarliśmy późnym wieczorem. To właśnie tam mieliśmy przesiadkę do naszego docelowego miejsca – wyspy São Miguel, gdzie zaplanowaliśmy aktywnie zwiedzać i poznawać bogatą florę wyspy wulkanicznej.

Z samego rana 11 września wykorzystując wolny czas przed odlotem na Azory, w asyście przewodniczki rozpoczęliśmy zwiedzanie stolicy Portugalii. Zabytkowe dzielnice z wąskimi uliczkami i kolorowymi kamienicami zrobiły na nas nieopisane wrażenie.

                                                                                        Lizbona (fot. M. Jopek)

Lizbona, podobnie jak Rzym i kilka innych miast, zbudowało swoją legendę jako miasto powstałe na siedmiu wzgórzach (7 Colinas). Dziś z powodu gęstej zabudowy nie jest to aż tak widoczne. Jest ona miastem nowoczesnym, chociaż są miejsca które wyglądają na zaniedbane. Biorąc pod uwagę czas spędzony w samolocie, rozmiar oraz położenie Lizbony myślę, że potrzeba przynajmniej trzech dni na bardziej szczegółowe poznanie miasta. Nam udało się jedynie zobaczyć kilka zabytków oraz poznać krótką historię Portugalii.

                                                                                         Lizbona (fot. M. Naderza)

Po kilkugodzinnym zwiedzaniu pożegnaliśmy Lizbonę i wyruszyliśmy w dalszą podróż, na wyspę São Miguel.

AZORY, WYSPA SAO MIGUEL

Azory z wyspą São Miguel przywitały nas pochmurnie, deszczowo i wietrznie oraz skrupulatną kontrolą covidową.

São Miguel to największa i najbardziej znana z wysp archipelagu, na której znajduje się stolica Azorów – Ponta Delgada. To właśnie to miasto z hotelem Talisman stało się naszą bazą wypadową, gdzie 12 września rozpoczęliśmy naszą podróż po zielonej wyspie.

                                                                                São Miguel – Ponta Delgada (fot. W. Czajka)

Ponta Delgada stanowi obecnie centrum administracyjne Azorów. Większość znajdujących się tutaj obiektów pochodzi z XVIII oraz z początku XIX wieku i zbudowana jest z kamieni wulkanicznych o charakterystycznej czarnej barwie. Praktycznie na każdym z budynków zauważyć można błękitne kafelki z motywami religijnymi, żeglarskimi lub po prostu numerem porządkowym posesji.

                                                                           São Miguel – Ponta Delgada (fot. W. Czajka)

                                                                            São Miguel – Ponta Delgada (fot. W. Czajka)

Kafelki te, to wyrób lokalnej fabryki porcelany Ceramica Veira powstałej w 1862 roku w miejscowości Lagoa. Zwiedzanie jej jest bezpłatne. Odwiedzając to miejsce zapoznaliśmy się z poszczególnymi etapami produkcji porcelany oraz tradycyjnych kafelek azulejos.

                                                                   Lagoa – fabryka ceramiki (fot. D. Knut)

Przebywając w Ponta Delgada warto zwiedzić  targ Mercado de Graca pełen lokalnych owoców i warzyw oraz liczne ogrody botaniczne. My wybraliśmy park „Jardim Botanico Antonio Borges” zajmujący powierzchnię 2,5 hektara. Park ten zlokalizowany jest w centralnej części Ponta Delgada.

Jardim Botanico Antonio Borges (fot. W. Czajka)

Założony został przez Antonio Borgesa słynnego portugalskiego ekonomistę i bankiera ze słabością do przyrody. Sprowadzona przez niego egzotyczna kolekcja drzew, krzewów i kwiatów z odległych części świata (Australia, Nowa Zelandia) zrobiła na nas oszałamiające wrażenie.

                                                                       Jardim Botanico Antonio Borges (fot. przewodnik Patris)

Ponta Delgata jest ładna i pełna uroku. Za dnia cicha i spokojna, w nocy gwarna i pełna ludzi w licznych godnych polecenia restauracjach i kawiarniach. Lokale zlokalizowane są najczęściej w ciasnych i urokliwych uliczkach sprawiających wrażenie bajkowego labiryntu. Chodniki i ulice utwardzone są czarną kostką bazaltową i białym wapieniem, ułożone
w nieskończone wzory oraz mozaiki. Mozaiki na chodnikach są charakterystyczne dla całej Portugalii. Ponta Delgada to również miejsce z licznymi zabytkami architektury, np. Torre Sineria – dzwonnica z 1724 roku, Portas de Cidade – symboliczne portowe bramy miasta, Igreja Matriz de Sao Sebastiao – główny kościół Ponta Delgada wzniesiony w latach 1531-1547 z charakterystyczną wieżą zegarową.

Stolicę archipelagu potraktowaliśmy jako bazę wypadową do zwiedzania pozostałych atrakcji wyspy Sao Miguel. Azory to miejsce wielu niespodzianek takich jak nagła zmiana pogody w ciągu dnia (z wietrznej na deszczową, z deszczowej na słoneczną). Wszystko to za sprawą klimatu, który na całym archipelagu przez cały rok zaliczany jest do łagodnego
i morskiego. Liczne opady deszczu i żyzna wulkaniczna gleba sprawiły, że szata roślinna jest niezwykle bogata. Wykorzystali to osadnicy zaludniający Azory sprowadzając liczne odmiany roślin celem ich uprawy i dalszego eksportu.

São Miguel jest jedynym miejscem w Europie, gdzie rosną ananasy. To właśnie tu na własne oczy można przekonać się, że ananasy zdecydowanie nie rosną na drzewach. Na Azorach początkowo uprawiano na eksport pomarańcze, które jednak po ataku zarazy w połowie XIX wieku zastąpiono ananasami. Na wyspach nie ma typowej pory suchej, czego ananasy nie lubią – dlatego są uprawiane w szklarniach. Jedną z popularniejszych plantacji jest Pineapples Santo António.

Uprawa ananasów (fot. W.Czajka)

W trakcie zwiedzania, właściciel rodzinnej plantacji omówił nam proces uprawy ananasów w szklarniach. Ciekawą informacją był fakt, że przyspieszając owocowanie krzewów ananasowych konieczne jest ich zadymianie w szklarni. Wycieczka połączona była z degustacją kilku odmian aromatycznych i wyjątkowo słodkich ananasów oraz produktów, które z nich powstają. Smak ananasowych landrynek, ciasteczek i oranżady Kima, długo pozostanie nam w pamięci.

Uprawa ananasów (fot. W. Czajka)

Kolejną z niespodzianek wyspy jest z pewnością uprawa herbaty. Już sam fakt, że herbata jest produkowana w Europie był dla nas atrakcją, której nie mogliśmy przegapić. Na wyspie São Miguel, w odległości niecałych trzech kilometrów od siebie, znajdują się dwie najstarsze plantacje herbaty: Porto Formoso i Gorreana.

Cha Gorreana – manufaktura herbaciana (fot. D. Knut)

Uprawa herbaty – Cha Gorreana (fot. W. Czajka)

Cha Gorreana to plantacja z bogatszymi tradycjami – działa nieprzerwanie od 1883 roku, produkując czarną i zieloną herbatę. To rodzinna firma, która nadal używa XIX-wiecznych maszyn i nie stosuje środków ochrony roślin ani nawozów. Cha Gorreana nie tylko produkują  herbatę, ale także przekazuje dalej historię o produkcji herbaty na wyspach. Właściciele nazywają siebie pewnego rodzaju muzeum, które organizuje zwiedzanie z przewodnikiem o dowolnej porze dnia w ramach ustalonego harmonogramu. Mieliśmy okazję skosztować kilku odmian herbaty w pięknych pomieszczeniach herbaciarni lub na tarasie, z którego roztacza się wspaniały widok na plantacje herbaty. Jak poinformowała nas przewodniczka, każdego roku wiosną rytuał zbierania herbaty jest odtwarzany w typowych, staromodnych strojach. W ramach lekkiego trekkingu zwiedzaliśmy plantację zapoznając się z uprawą krzewów herbacianych. Co ciekawe rzemiosła uprawy krzewów Portugalczycy nauczyli się od chińskich mistrzów.

Uprawa krzewów herbacianych (fot. W. Czajka)

Uprawa krzewów herbacianych (fot. W. Czajka)

Obecnie plantacja Gorreany obejmuje ponad 13 hektarów i produkuje około 33 ton suszu herbacianego rocznie. Niewielka część jest przeznaczona na rynek Azorów, ponieważ reszta jest eksportowana do Portugalii kontynentalnej, Niemiec, USA, Kanady, Austrii, Francji, Włoch, Japonii i wielu innych krajów, które ponad wszystko cenią sobie jakość.

Oczywiście jako leśnicy nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie spróbowali trekkingu w pełnej odsłonie. Spacerowanie, wędrowanie a nawet bieganie mamy we krwi. Jak będąc na Azorach nie odwiedzić tutejszych lasów? Na São Miguel mnóstwo jest malowniczych tras trekkingowych o zróżnicowanych poziomach trudności. Wilgotny klimat oraz strome podejścia na wulkaniczne stożki momentami sprawiały nam niemałe problemy.

Lasów na wyspie jest niewiele. Pierwotne drzewostany zostały wycięte przez pierwszych osadników, a materiał z nich posłużył do budowy domów i statków. Przestrzenie po wyciętych lasach zostały szybko zagospodarowane pod grunty orne i pastwiska. Przekonaliśmy się o tym odwiedzając jeden z głównych programów wyspy – miejscowość Sete Cidades.

 Punkt widokowy na Lagoa Verde i Lagoa Azul (fot. W. Czajka)

Sete Cidades to mała o rolniczym charakterze miejscowość, położona w zachodniej części wyspy i zbudowana na dnie krateru. Według przewodników dno krateru ma 5 km średnicy, a okalające ściany dawnego wulkanu wysokość 400 m. Na dnie znajdują się dwa jeziora Lagoa Azul i Lagoa Verde będące zarazem znakiem rozpoznawczym wyspy São Miguel. Oba jeziora rozdzielone są groblą i każde z nich posiada inny kolor. Mniejsze jest zielone, a większe niebieskie. Według legendy jeziora powstały z łez nieszczęśliwych kochanków – księżniczki i pasterza. Różnica w kolorach to tak naprawdę złudzenie – efekt odbicia światła słonecznego. Trekking wokół tych jezior to jedna z rzeczy którą koniecznie należy zrobić odwiedzając São Miguel.

 Lagoa Azul (fot. W. Czajka)

Wędrówkę rozpoczęliśmy od parkingu z widokiem na akwedukt Muro das Nove Janelas. Okno pogodowe pozwoliło na bezpośredni atak szczytowy Pico da Cruz, położony 856 m n.p.m. Strome podejście dało się nam wszystkim we znaki. Nagrodą były piękne widoki. Po prawej stronie wybrzeże, ocean, małe wioski i krowy pasące się beztrosko; po lewej krater i wspomniane wyżej jeziora. Dalsza wędrówka to spacer po płaskim, krawędzią krateru z morderczym stromym zejściem po betonowej drodze do Sete Cidades, a kąpiel w kalderowym jeziorze była nagrodą po kilku godzinnej wędrówce.

Trekking wokół Lagoa Azul (fot. W.Czajka)

  Akwedukt Muro das Nove Janelas (fot. W. Czajka)

Innymi krajobrazami zachwyciła nas trekkingowa trasa do jeziora Lagoa do Fogo. Długi pieszy szlak, poprowadzony jest przez las i dolinę Ribeira da Praia. Wzdłuż szlaku podziwiać można bujną, soczystą zieleń bogatej flory oraz budowle hydrologiczne wchodzące w skład systemu ujęć wody pitnej, które w latach 80-tych pełniły funkcję naturalnych filtrów. Betonowe kanały porośnięte są mchami i roślinami zielnymi. Odnosi się wrażenie jakby zostały celowo wkomponowane w otaczający je krajobraz.

 Nieużytkowany system ujęcia wody pitnej z jeziora Lagoa do Fogo(fot. W. Czajka)

Szlak kończy się urwistym zboczem za którym rozpościera się widok na jezioro Lagoa do Fogo z okalającym je masywem wulkanicznym. Pogoda w czasie naszej wędrówki zmieniała się ze słonecznej w pochmurną, deszczową i mglistą co dodawało magii i tajemniczości temu miejscu.

 W drodze do Lagoa do Fogo (fot. Patris)

 Na szlaku do Lagoa do Fogo (fot. W. Czajka)

 Lagoa do Fogo (fot. M. Naderza)

 Plaża jeziora Lagoa do Fogo (fot. W. Czajka)

São Miguel to także obszary z ukrytymi w zieleni wodospadami. Wędrując przez Faial da Terra gęstym lasem, można poczuć się jak w brazylijskiej dżungli. Błotnisto-kamieniste szlaki, strome podejścia i zejścia, temperatura 22-24°C oraz wilgotność powietrza na poziomie 70-80%, wymagają nie lada kondycji. Zaprawieni poprzednimi wędrówkami, nie mieliśmy z tym problemu.

 Szlakiem Faial da Terra (fot. W. Czajka)

 Szlakiem Faial da Terra (fot. W. Czajka)

Dla spragnionych ekstremalnych wrażeń, czekała kąpiel pod wodospadem Salto do Cagarrão. Wodospad ten znajduje się w głębokiej niecce i idealnie wkomponowany jest w otaczające go skały. Sprawia wrażenie dzikiego i nieujarzmionego. Schodząc na dno niecki ogarnęła nas wszechobecna wilgoć, która widoczna jest w promieniach słonecznych w postaci drobnych kropelek wody, chaotycznie poruszających się w przestrzeni. Kąpiel w chłodnych wodach wodospadu uznaliśmy za zdecydowanie orzeźwiającą.

 Wodospad Salto do Cagarrão (fot. W. Czajka)

Azory to typowe wyspy wulkaniczne. Ze względu na położenie na trzech płytach tektonicznych narażone są na częste trzęsienia ziemi, zazwyczaj o niskich magnitudach niewyczuwalnych dla człowieka. Położenie archipelagu na styku trzech płyt powoduje, że na wyspach liczne są źródła termalne z wodą siarkową i wodą pełną związków żelaza.
W miejscowości Furnas widzieliśmy fumarole – szczeliny skalne z których wydobywa się dwutlenek siarki, chlorowodór i para wodna.

Odwiedzając park Terra Nostra mieliśmy okazję zażyć kąpieli w rdzawych, siarkowych wodach termalnych o temperaturze dochodzącej do 40°C i podziwiać bogatą kolekcję botaniczną parku.

 Termalne źródła z wodą siarkową – park Terra Nostra (fot. D. Knut)

 Park Terra Nostra (fot. D. Knut)

W myśl starej zasady – wszystko co dobre, szybko się kończy – w dniu 17 września, wczesnym rankiem opuściliśmy São Miguel. Z międzylądowaniem w Lizbonie następnego dnia szczęśliwie nad ranem wylądowaliśmy w skąpanej w deszczu i mgle Warszawie.

 Powrót – Port lotniczy Ponta Delgada Joalo Paulo II (fot. W. Czajka)

Podsumowując, warto odwiedzić Azory. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Można aktywnie spędzać czas, maszerując we mgle i przedzierając się przez tropikalne lasy, gdzie na szczytach czeka nagroda w postaci cudownych widoków. Wytchnienia można szukać w kąpielach, zarówno w wodach oceanu, w jeziorach na dnie wygasłych wulkanów jak i termalnych źródłach okolic Furnas. Jeżeli tylko dopadnie nas zmęczenie, można posiedzieć w knajpie zajadając się owocami morza, pokontemplować w kościele czy pozwiedzać liczne zabytki architektury. Wszechobecna zieleń przyrody, błękit nieba i oceanów nastraja pozytywie, a obcowanie z naturą powoduje całkowite odprężenie.

Tak – bezwzględnie jest to raj dla leśników, zdecydowanie warto było tu przyjechać oraz warto wrócić ponownie.

P.S. Serdeczne podziękowania dla naszego opiekuna i przewodnika Patryka.

 Patryk/Patris – opiekun i przewodnik grupy po Azorach

Tekst: Kol. Wojciech Czajka

REGATY ŻEGLARSKIE LEŚNIKÓW

Dnia 18 września 2021  roku na Jeziorze Gołuń, odbyły się Regaty Żeglarskie Leśników w klasie „Omega” o Puchar Nadleśniczego Nadleśnictwa Kościerzyna. Sprzęt, dostęp do przystani oraz obsługę sędziowską zapewnił JK Portowiec. Po uroczystym otwarciu regat przez gospodarza terenu, przystąpiono do rywalizacji. W regatach udział wzięło 12 załóg reprezentujących następujące jednostki organizacyjne:  Starogard, Gdańsk, Lipusz, Wejherowo, Kolbudy, Kościerzyna, Strzebielino, Usługi Geodezyjne Roman Burczyk, Kaszub, Straż Pożarna Gdańsk.  Podczas regat rozegrano 4 biegi eliminacyjne oraz jeden finałowy. Po podsumowaniu wyników przez komisję sędziowską przedstawiciele Nadleśnictwa Kościerzyna wręczyli zwycięskiej załodze puchar Nadleśniczego Nadleśnictwa Kościerzyna. Medalami udekorowano również  załogi, które zajęły pozostałe miejsca na podium. Wszystkie załogi otrzymały pamiątkowe dyplomy,  drobne upominki oraz znaczki okolicznościowe. Po dekoracji, uczestnicy regat wzięli udział we wspólnym szantowisku na przystani JK Portowiec. Ostateczna klasyfikacja medalowa po biegu finałowym, przedstawiała się następująco:

1 miejsce – Straż Pożarna Gdańsk,

2 miejsce –  Nadleśnictwo Kościerzyna, 

3 miejsce – Nadleśnictwo Gdańsk.

Zawody zorganizowało Koło Zakładowe SITLID przy nadleśnictwie Kościerzyna wspólnie z Zarządem Oddziału SITLID w Gdańsku.

Tekst: Kol. Jacek Borzyszkowski, Zdj. Kol. Hubert Borzyszkowski

 

 

 

 

 

 

TURNIEJ PIŁKI SIATKOWEJ LEŚNIKÓW

W dniu 26.10.2019r na terenie Skarszewskiego Centrum Sportu został rozegrany turniej siatkarski „O Puchar Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku”. Do turnieju zgłosiło się 11 drużyn reprezentujących nadleśnictwa naszej dyrekcji (CHOCZEWO/STRZEBIELINO, KALISKA,KARTUZY, KOLBUDY, KWIDZYN/ELBLĄG, LĘBORK, LIPUSZ, LUBICHOWO, RDLP/KOŚCIERZYNA, WEJHEROWO, STAROGARD). W skład drużyn wchodzili nie tylko pracownicy regionalnej dyrekcji, ale również członkowie naszego oddziału SITLiD nie będący pracownikami LP. Tak jak w ubiegłym roku przyjęto formułę rozegrania całego turnieju w ciągu jednego dnia. Forma ta uzyskała akceptację wszystkich jej uczestników. Turniej rozpoczął się losowaniem grup o godz.845 a zakończył oficjalnym rozdaniem pucharów, medali i nagród o godz.1600. Rywalizacja była bardzo zacięta i jedynie drużyna z  nadleśnictwa Kaliska, która wygrała  po raz kolejny nie miała problemów ze zwycięstwem nad każdą z drużyn. Na mecze finałowe dotarł Pan Przewodniczący Janusz Mikoś, który wraz z Panem Romanem Tomczakiem i Andrzejem Przewłockim uświetnili ceremonię zakończenia zawodów. Duży sukces odnotowała drużyna z n-ctwa Lubichowo zajmując drugie miejsce. Ostatnie miejsce na podium wywalczyła drużyna ze Starogardu. Cieszy fakt dużego  zainteresowania kibiców tym turniejem. Należy mieć nadzieję, że po udanych wydaję się rozgrywkach w następnych latach dołączą pozostałe nadleśnictwa. W wyniku rozegrania całego turnieju został wyłoniony głosami sędziów, MVP zawodów, którym został kolega Paweł Narloch z nadleśnictwa Kaliska. Dla kibiców została zorganizowana loteria na którą przewidziano bony na zakupy w sklepie internetowym siatkarz.pl.

Po całodniowym  zmaganiu uczestnicy oraz kibice (rodziny, przyjaciele około 140 osób) udali się na zasłużony posiłek regeneracyjny do zaprzyjaźnionej remizy w Skarszewach.  Jako organizator turnieju pragnę podziękować Zarządowi Naszego Oddziału SITLiD za duży wkład finansowy i możliwość zorganizowania tego typu imprezy zrzeszających ludzi mających podobne pasje i zainteresowania.

tekst i zdj.: Kol. Grzegorz Pięta

 

VI MORSKIE ZAWODY WĘDKARSKIE LEŚNIKÓW GDAŃSKICH IM. PIOTRA MIKUŁY

W dniu 18.10.2019 roku na Morzu Bałtyckim odbyły się zawody w połowie ryb z kutra zorganizowane przez Nadleśnictwo Lębork we współpracy z SITLiD Oddział w Gdańsku. Do rywalizacji przystąpiły załogi z 7 nadleśnictw RDLP w Gdańsku.

Leśnicy z Nadleśnictw: Kartuzy, Lubichowo, Kolbudy, Wejherowo, Kościerzyna, Cewice oraz Lębork, wyruszyli na kutrze „Księżna Łeby” w pełne morze. Od godziny 5.30 leśnicy rywalizowali ze sobą na pełnym morzu. Pogoda dopisała tego dnia zawodnikom. Połowy zakończyły się ok. godz. 15.00.

Po podliczeniu złowionych ryb, okazało się że drużynowo zwyciężyła drużyna gospodarza, czyli nasze Nadleśnictwo Lębork. Na drugim miejscu stanęli koledzy z Nadleśnictwa Cewice, a trzecie miejsce na podium zajęło Nadleśnictwo Lubichowo.

Oprócz klasyfikacji drużynowej przyznano również nagrody w klasyfikacji indywidualnej.  Pierwsze miejsce zajął zawodnik z Cewic Rafał Wenta, drugie Karol Graban z Nadleśnictwa Lubichowo, a na trzecim miejscu stanął Kamil Balewski z Nadleśnictwa Kartuzy. Po spłynięciu do portu w Łebie, wszyscy uczestnicy przemieścili się do Nowęcina, gdzie nastąpiła oficjalna dekoracja zwycięzców, której dokonał Nadleśniczy Nadleśnictwa Lębork oraz Wiceprzewodniczący SITLiD Gdańsk.

Zgodnie z zeszłoroczną propozycją tegoroczna VI edycja zawodów odbyła się imieniem naszego zmarłego kolegi Piotra Mikuły, leśnika i zapalonego wędkarza.

Po drobnym poczęstunku drużyny rozjechały się do domów. Najprawdopodobniej będą to niestety ostatnie zawody co najmniej na 4 lata, ponieważ nasza strefa Bałtyku została zamknięta dla połowu dorsza.

 Sporządzili: Alicja Kąckowska; Piotr Maruszak